Pamiętamy

IPN BU 4095

Przekazujący: Bogusława Bodzęta

Pani Bogusława Bodzęta zdecydowała się na przekazanie w ramach działania projektu Archiwum Pełne Pamięci rodzinnych pamiątek związanych z wujkiem jej mamy, Teresy Biskup – Janem Balisiem, którego tragiczne losy nie zostały wyjaśnione do dzisiaj.

 

Jan Baliś urodził się 22 kwietnia 1916 r. w Trzebini jako syn Franciszka i Heleny Balisiów. Miał dwóch braci Stefana i Bronisława oraz siostrę Kazimierę. 22 lutego 1941 r. ożenił się z Zofią Babecką, urodzoną 28 maja 1919 r., córką Walentyna i Magdaleny Babeckich. Mieli syna Kazimierza, urodzonego około czerwca 1941 r. Zofia zmarła 19 grudnia 1941 na gruźlicę, syn Kazimierz w 1943 r.

Podczas okupacji Jan Baliś pracował jako kolejarz w Bahnmeisterei w Trzebini [Biurze Utrzymania Kolei], następnie w Weichenbautrupp 3 Reichsbahndirektion Oppeln [zespole montażowym rozjazdów Dyrekcji Kolei Rzeszy w Opolu]. By uniknąć zatrzymania przez policję i wywiezienia na roboty przymusowe zostało mu wydane 27 stycznia 1941 r. specjalnie zaświadczenie o tym, że jego praca w biurze jest konieczna w celu zapewnienia ciągłości działania przedsiębiorstwa. Jednakże nie uchroniło go to przed wywiezieniem na roboty przymusowe na tereny Związku Sowieckiego prawdopodobnie pomiędzy lipcem a sierpniem 1942 r. Najpierw pracował we wsi Lichaja na linii kolejowej Moskwa–Rostów nad Donem. Wraz z przesuwaniem się frontu został przeniesiony w okolice Żytkowicz – była to stacja graniczna na granicy Polska – ZSRS, po stronie sowieckiej. Pracował w Weichenbauzug 2411 na linii kolejowej Homel – Łuniniec – Żabinka. W listach do rodziny pisał w styczniu 1943 r. z Lichai: „Ja jestem tu tylko ciałem, a w domu całym duchem, bo tu jest bardzo smutno, cały dzień się robi, a jak się skończy robotę, to zaraz trzeba iść do schronu […]”, w innym liście z wiosny 1943 r. dodał: „My tu robimy, jest nam tu dobrze (jak Oświęcim)”. Nawet po zmianie miejsca pracy warunki nie uległy zmianie: „Tu mnie się nic nie zmieniło, jak było dawniej, tak i teraz, że o nowości pisać nie można”.

We wrześniu 1943 r. Jan Baliś wybrał się z kolegą o nazwisku Wojtyna do pobliskich Mikaszewicz do znajomego, gdzie była stacja graniczna, ale po stronie polskiej. Kolega wrócił, natomiast Baliś zaginął i od tej pory ślad się po nim urywa. Nieznane są okoliczności jego zniknięcia ani dalsze losy. Rodzina wszczęła poszukiwania, jednakże bez skutku.

 

Wśród przekazanych archiwaliów znalazły się te dotyczące życia osobistego i zawodowego Jana Balisia oraz dokumenty związane z członkami jego rodziny. Bardzo ważnym świadectwem są listy pisane z robót przymusowych do bliskich oraz materiały dotyczące zaginięcia Balisia na terenie Związku Sowieckiego. Wszystkie materiały poddano zabiegom konserwatorskim w celu ich zabezpieczenia.