Pamiętamy

IPN BU 4055

Przekazujący: Krystyna Piekarska

30 lipca 2020 roku Archiwum Pełne Pamięci wzbogaciło się o dar pani Krystyny Piekarskiej. Przekazane dokumenty dotyczyły jej wujka – więźnia Pawiaka i obozu koncentracyjnego
w Auschwitz – Jana Olszaka.

Jan Olszak urodził się 27 grudnia 1920 roku w Warszawie jako najstarszy syn Jana i Konstancji, którzy oprócz niego mieli jeszcze czworo dzieci (czasów powojennych dożyła trójka z nich). Jako wykwalifikowany pomocnik ogrodniczy pracował od 15 lipca 1940 roku w niemieckiej firmie Heinrich Stickel Przedsiębiorstwo Budowlane. 25 listopada tego samego roku za porozumieniem stron Jan Olszak wypowiedział umowę w tym zakładzie, ponieważ zapisał się do Pierwszej Miejskiej Szkoły Rzemieślniczej przy ulicy Leszno w Warszawie. Niestety już następnego dnia został aresztowany w domu państwa Malinowskich w Rembertowie – prawdopodobnie miało tam miejsce spotkanie grupy osób powiązanej z działalnością konspiracyjną. Jana Olszaka wraz
z innymi schwytano i osadzono w więzieniu na Pawiaku w Warszawie, gdzie spędził kilka miesięcy.

Od momentu uwięzienia syna jego matka, Konstancja, zabiegała o to, by mu pomóc
i doprowadzić do zwolnienia z więzienia. Zachowała się kopia jej listu do Komendy Policji Bezpieczeństwa w Warszawie z 14 grudnia 1940 roku w tej sprawie. W piśmie podkreślała, że jej syn nigdy nie działał wbrew niemieckiemu prawu, był oddany swojej ukochanej pracy,
a w mieszkaniu, w którym go aresztowano, znalazł się przypadkiem. W załączeniu znalazło się także zaświadczenie od jego pracodawcy, czyli firmy Heinrich Stickel. Nie spełniono jednak jej prośby o darowanie wolności Janowi Olszakowi.

W źródłach pojawiają się dwie daty, kiedy osadzony został przewieziony do KL Auschwitz: albo z 4 na 5, albo 6 kwietnia 1941 roku. Otrzymał tam numer 12394, zamieszkał w bloku 14 (następnie w bloku 20) i rozpoczął pracę w magazynie. Konstancja Olszak nie ustała w wysiłkach mających na celu uwolnienie syna. Kobieta prowadziła mały zakład krawiecki i wyprzedawała dobytek, by zdobyć jakiekolwiek środki na łapówki za życie swojego dziecka. Co więcej
w domowym archiwum przetrwały kopie jeszcze trzech podań o łaskę dla Jana Olszaka. Pierwsze zaadresowała do samego Adolfa Hitlera (z datą 10 czerwca 1941 roku), natomiast dwa kolejne wysłała na ręce Heinricha Himmlera – Reichsführera-SS, szefa niemieckiej policji i policji bezpieczeństwa w Rzeszy. W pismach powtarzała prośby o zwolnienie syna z obozu, ponieważ był on podporą rodziny pod względem materialnym oraz dodała, że: „Strach o zdrowie i życie naszego najstarszego [syna], a także nieludzka tęsknota za nim, przygnębiają nas tak, że jesteśmy bliscy upadku z cierpienia, smutku i żalu” [marzec 1942].

Prośby udręczonej matki pozostały bez odpowiedzi. Tragiczne wiadomości pojawiły się dopiero 19 lutego 1943 roku wraz z pismem z Urzędu Miejskiego w Rembertowie. Burmistrz przesłał informację z Auschwitz, którą z kolei otrzymał od Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa na Okręg Warszawski. Rodzina Olszaków została powiadomiona o śmierci syna Jana, który – oficjalnie – „zmarł w dniu 18.12.[19]42 w oddziale szpitalnym obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Zwłoki zostały na koszt państwa we właściwy sposób spopielone, a urna złożona w miejscu składania urn w krematorium. […] przewiezienie urny nie może mieć miejsca. Pozostałe rzeczy, o ile będą w stanie przedstawiającym jakąś wartość, zostaną w odpowiednim czasie bez żądania zwrócone, względnie będzie miało miejsce w tej sprawie jeszcze specjalne wezwanie drogą urzędową”. Zachował się Sterbeurkunde, czyli akt zgonu Jana Olszaka, wydany 26 marca 1943 roku, który uściślał godzinę śmierci – 11.55. Rzecz jasna, nigdy nie zwrócono rodzinie żadnych rzeczy zmarłego, a fragment o urnie złożonej
w krematorium okazał się nieprawdą.

Konstancja Olszak dopiero w latach 60. XX wieku zdecydowała się odwiedzić miejsce kaźni swojego syna. Otrzymała wówczas od Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau
w Oświęcimiu kopię jego fotografii sygnalitycznej.