Pamiętamy

IPN BU 1467/220

Przekazujący: Bartłomiej Brzozowski

2 lipca 2020 roku w siedzibie Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej w Warszawie miało miejsce niecodzienne wydarzenie. Prawnuk Szczepana Brzozowskiego, więźnia niemieckich obozów koncentracyjnych Auschwitz i Neuengamme, pan Bartłomiej Brzozowski odebrał cenną rodzinną pamiątką – obrączkę należącą do pradziadka.

Spotkanie mogło się odbyć dzięki działalności Centrum Informacji o Ofiarach II Wojny Światowej (https://ofiary.ipn.gov.pl) oraz współpracy IPN z Arolsen Archives, które prowadzi kampanię #StolenMemory, mającą na celu zwrócenie bliskim więźniów obozów koncentracyjnych zachowanych rzeczy osobistych. Podczas likwidacji obozu w Neuengamme jeden z oficerów SS zdążył zabrać ze sobą mienie ruchome osadzonych i ukrył je w swojej rodzinnej miejscowości. Zagarnięte przedmioty zostały odnalezione w latach 60. XX wieku przed Międzynarodową Służbę Poszukiwań Czerwonego Krzyża – i odtąd razem z rzeczami więźniów z Bergen-Belsen
i Dachau czekają na swoich prawowitych właścicieli.

Przy okazji tego wydarzenia pan Bartłomiej Brzozowski zdecydował się powierzyć Archiwum IPN w ramach projektu Archiwum Pełne Pamięci kopie cyfrowe nielicznych zachowanych pamiątek po swoim pradziadku, czyli zdjęcia oraz kilka listów pisanych z obozów do rodziny (wraz z tłumaczeniami z języka niemieckiego na polski).

Szczepan Brzozowski urodził się 15 listopada 1904 roku. Razem z rodziną mieszkał we wsi Sobki w powiecie bełchatowskim. Należał do Batalionów Chłopskich. Szczepan trafił do KL Auschwitz 4 marca 1943 roku (numer więźnia 106 271) – zachowały się dwa listy z lipca tego roku wysłane do najbliższych. Zgodnie z przekazem rodziny udało mu się uciec z obozu. W czasie okupacji żonę Antoninę z dwójką synów wysiedlono, a w ich domu zamieszkała niemiecka rodzina. W budynku Szczepan ukrył wcześniej broń, którą na szczęście odnaleziono dopiero po wojnie. Ukrywał się w rodzinnych stronach, lecz w niedługim czasie został ponownie schwytany i trafił do KL Neuengamme jako więzień polityczny (numer więźnia 23 096). Jego dalsze losy nie są do końca znane. Relacje innych osadzonych w tym obozie wskazywały, że Brzozowski podczas ewakuacji Neuengamme trafił albo na statek Cap Arcona, albo Thielbeck. Lotnictwo alianckie potraktowało je oba jako niemieckie okręty wojskowe, ponieważ – pomimo ostrzeżeń – nie zawinęły do portu, nie wywiesiły ani białej flagi, ani flagi Czerwonego Krzyża. 3 maja 1945 roku zrzucono na nie rakiety oraz bomby. Na pokładach znajdowało się około siedmiu tysięcy więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. Katastrofę w Zatoce Lubeckiej przeżyło jedynie około sześciuset osób.

Listy Szczepana Brzozowskiego przechowywane przez rodzinę nie różnią się wiele od innych pisanych przez więźniów obozów koncentracyjnych – istniały wytyczne dla osadzonych dotyczące korespondencji. Dodatkowo ich treść była poddawana cenzurze. Można było pisać tylko w języku niemieckim i bez informowania o realnych warunkach panujących w obozie. Szczepan Brzozowski powiadamiał rodzinę o tym, że jest zdrowy, dziękował za paczki żywnościowe i przesłane pieniądze. Zapytywał przy okazji o zdrowie i losy najbliższych. Ostatnia zachowana karta pochodzi z 27 lutego 1944 roku.